Strata to taki próg zwalniający w Twoim życiu, kiedy przesadnie się rozpędzisz.
Zmusza Cię, abyś na chwilę usunął stopę z pedału gazu i wcisnął hamulec.
W przeciwieństwie do życiowych skrzyżowań i znaków STOP nie powoduje jakichkolwiek przemyśleń i zatrzymywania się.
Przypomina tylko, że czasem trzeba zwolnić.
Tracenie polega na wycofywaniu się niektórych elementów lub kompletnym ich znikaniu, abyś od czasu do czasu mógł racjonalnie spojrzeć na wszystko to, co
Cię zewsząd otacza i zrozumiał, że nic nie może przecież wiecznie trwać.
Możesz stracić szacunek, przyjaźń, znajomość i humor, ale najbardziej jednak boli strata ulubionego długopisu za 99 gorszy, który pożyczasz komuś.
Możesz stracić dom, bo się spali, pracę, bo Cię wygryzą, zaufanie, bo jesteś frajerem albo życie, jeśli będziesz się rzucał pod samochody i skakał z dachu.
Wydaje mi się, że za tym gramem straty człapie zazwyczaj jakieś dziesięć kilo sentymentu.
Poza tymi dziesięcioma kilogramami sentymentu, odruchowo dodajesz 20 kilo innych emocji, głównie smutku, żalu, strachu przed nieznanym.
Na takich progach zwalniających złożonych z grama straty, dziesięciu kilo sentymentu i dwudziestu kilo innych emocji najczęściej i najgwałtowniej muszą zatrzymywać się ludzie, którzy nie zauważają znaków ostrzegawczych i informacyjnych mówiących o liczbie metrów dzielących ich od tej cholernej wypukłości drogi.
Odbiegając już od progów zwalniających: czy tracenie jest dobre?
Teraz zrób listę wszystkiego co straciłeś, i kawałek po kawału, literka po literce zniszcz tę listę.
Naucz się sztuki tracenia.
Zmusza Cię, abyś na chwilę usunął stopę z pedału gazu i wcisnął hamulec.
W przeciwieństwie do życiowych skrzyżowań i znaków STOP nie powoduje jakichkolwiek przemyśleń i zatrzymywania się.
Przypomina tylko, że czasem trzeba zwolnić.
Tracenie polega na wycofywaniu się niektórych elementów lub kompletnym ich znikaniu, abyś od czasu do czasu mógł racjonalnie spojrzeć na wszystko to, co
Cię zewsząd otacza i zrozumiał, że nic nie może przecież wiecznie trwać.
Możesz stracić szacunek, przyjaźń, znajomość i humor, ale najbardziej jednak boli strata ulubionego długopisu za 99 gorszy, który pożyczasz komuś.
Możesz stracić dom, bo się spali, pracę, bo Cię wygryzą, zaufanie, bo jesteś frajerem albo życie, jeśli będziesz się rzucał pod samochody i skakał z dachu.
Wydaje mi się, że za tym gramem straty człapie zazwyczaj jakieś dziesięć kilo sentymentu.
Poza tymi dziesięcioma kilogramami sentymentu, odruchowo dodajesz 20 kilo innych emocji, głównie smutku, żalu, strachu przed nieznanym.
Na takich progach zwalniających złożonych z grama straty, dziesięciu kilo sentymentu i dwudziestu kilo innych emocji najczęściej i najgwałtowniej muszą zatrzymywać się ludzie, którzy nie zauważają znaków ostrzegawczych i informacyjnych mówiących o liczbie metrów dzielących ich od tej cholernej wypukłości drogi.
Teraz zrób listę wszystkiego co straciłeś, i kawałek po kawału, literka po literce zniszcz tę listę.
Naucz się sztuki tracenia.
Komentarze
Prześlij komentarz